I

by Sertyżur

/
  • Streaming + Download

     

1.
03:58
2.
03:02
3.
4.
04:01
5.
01:53

credits

released March 3, 2007

tags

license

all rights reserved

about

Sertyżur Kraków, Poland

contact / help

Contact Sertyżur

Streaming and
Download help

Track Name: Żyjemy!
"Żyjemy bo jemy hamburgery,
Żyjemy bo napadamy na banki,
Żyjemy w fotelach bujanych,
Żyjemy o każdym poranku,
Bo woda cieknie w zlewie,
Bo widzimy znak na niebie,
Żyjemy w bunkrach szpitalnych,
I na meczach piłkarskich,
Żyjemy z radości dla sprawy,
Żyjemy w łóżkach zaspani,

Na chodnikach, w suterenach,
I w kinowych fotelach,
W pośpiechu, na bani,
I w sypialni z kubkiem kawy,
W prezencie, dla sławy,
Dla siebie wzajemnie,
Dla żartu i poważnie,
I na stole żyje pacjent,

Żyjemy we śnie, umieramy wołając "nie"
Żyjemy we śnie, umieramy wołając "nie"

Żyjemy bo spodnie są za ciasne,
Bo problem jest za duży,
Żyjemy topiąc się w kałuży,
Żyjemy bo pierdzimy sławą,
Żyjemy porażeni radem,
W światłach reflektorów,
Bo tracimy oddech,
Bo okno jest otwarte,
Bo uda są rozwarte,

Żyjemy bo jemy hamburgery,
Żyjemy bo napadamy na banki,
Żyjemy w fotelach bujanych,
Żyjemy o każdym poranku,
Żyjemy bo woda cieknie w zlewie,
Bo widzimy znak na niebie,
Żyjemy w bunkrach szpitalnych,
I na meczach piłkarskich,

Żyjemy we śnie, umieramy wołając "nie"
Żyjemy we śnie, umieramy wołając "nie"

Wdech, wydech, wdech, wydech,

Żyjemy w niewiedzy, koleżanki, koledzy,
Nawet wtedy gdy włos się jeży,
Żyjemy naciskając na spust,
Kiedy przed nami goły biust,
Żyjemy czasem na bezsenność,
By zobaczyć zwycięstwo,
Żyjemy w swoich bankomatach,
Żyjemy po wielu latach,

Żyjemy we śnie, umieramy wołając "nie"
Żyjemy we śnie, umieramy wołając "nie"
Track Name: Spotkanie
"Spotkałem starca był spokojny,
Mówił coś o radości,
Myśli spokojne, chaos w śmietniku,
Moje słowa leżą na chodniku,
Myśli ustały, w śmietniku chaos,
Spojrzałem na niego to była radość,
Spojrzałem w górę, zielona gałąź,
Przewidziałem coś czego nie widziałem.

Trudno ocenić co przyczyną było,
Trudno ocenić co zobaczyłem,
Trudno ocenić co poczułem wtedy,
Dziwne są chwile kiedy nie znam odpowiedzi.

Czuję się dobrze, by potem czuć się gorzej,
Widzę to wszystko czego widzieć nie mogę
Wszystko co jutro, niczego nie przewidzę
Nie poznaję sam siebie, o kurwa co ja widzę.

Widzę to wszystko czego widzieć nie mogę,
Czuję się dobrze by potem czuć się gorzej,
Walę w bęben przeznaczenia,
Nie wiem czy jest, czy go nie ma.
Wszystko co wczoraj tego nie odwołam,
Jestem w podróży, nie mam mnie na dłużej,
Byłem królem, byłem sługą,
Byłem kłamcą bardzo długo.

Gruba gałąź, mocny sznur,
To twój wybór że lecisz w dół,
Nie rób tego, tego nie rób,
Bądź zadowolony na cztery świata strony.

Gałąź się ugina w prawo i w lewo,
Popatrz, patrz, zapłakane drzewo,
Ktoś inny to już tutaj zrobił,
W nocy się zakradłem, zamknąłem mu oczy.

Popatrz wiatr chmury rozwiewa,
Biała plaża, drzewa nie ma...

Wszystko przemija, wszystko przmija,
Sarvam duhkham, anatman, anityam.

Spotykam starca, jest spokojny,
Mówi otwarcie o radości,
Myśli spokojne, chaos w śmietniku,
Moje słowa tańczą na chodniku,
Patrzę na chodnik, na nim radość,
Patrzę w górę, jakaś gałąź,
Wszystko co dzisiaj biorę w ramiona,
Wszystko co wczoraj to mnie nie przekona.

Nie ma drzewa, które się nie ugnie,
Które się nie ugnie choć jest dumne,
Chodź pójdziemy, policzymy,
Ile liści zostanie tej zimy,
Ptaków się nie woła,
Same przylatują,
Do swoich gniazd,
Potem odlatują,
Nie wsłuchuj się w słowa,
Smoka o trzech głowach,
On jest bury i ponury."